Delta loop na pasmo 40 m – praktyczne testy, pomiary i pierwsze łączności

Delta loop na pasmo 40 m – praktyczne testy, pomiary i pierwsze łączności

W poprzednim artykule opisałem, jak krok po kroku zbudowałem swoją pierwszą antenę typu delta loop. Teraz przyszedł czas na drugą część – zawieszenie konstrukcji, pomiary przy użyciu NanoVNA, pierwsze testy w eterze i wnioski po kilku dniach użytkowania.

Dlaczego akurat delta loop?

Zdecydowałem się na tę konstrukcję, ponieważ potrzebowałem czegoś krótszego niż klasyczny End-Fed, a jednocześnie mniej podatnego na zakłócenia. Delta loop idealnie wpisuje się w warunki przydomowego ogrodu, oferując zamkniętą geometrię i stosunkowo niski poziom odbieranych szumów. Dzięki temu można ją łatwiej wpasować w przestrzeń między drzewami czy budynkami, bez potrzeby długiej, otwartej przestrzeni.

Jak rozwiesiłem antenę?

Antena została rozwieszona poziomo, z lekkim nachyleniem we wschodnią stronę. Dwa końce zamocowałem do drzew, natomiast wierzchołek z balunem przymocowałem do elewacji budynku. Wszystko znajduje się na wysokości około 5 metrów nad ziemią, co jest wystarczające do podstawowych testów i pracy w pasmach krótkofalowych. Konstrukcja zawisła stabilnie, bez użycia masztów czy specjalistycznych mocowań.

Jak stroiłem antenę delta loop za pomocą NanoVNA?

Do pomiarów użyłem popularnego analizatora NanoVNA. Pierwszy pomiar wykazał rezonans w okolicach 6,4 MHz, czyli trochę poniżej pasma 40 metrów. SWR wynosił w tym punkcie około 1.02, ale postanowiłem jeszcze skrócić przewód, aby przesunąć punkt strojenia. Ostatecznie udało się uzyskać najniższy SWR przy 6,8 MHz, co z użyciem skrzynki antenowej pozwala z powodzeniem pracować zarówno w paśmie 40 m, jak i wyżej.

Pomiary SWR przed rozpoczęciem strojenia

Na tym niestety musiałem zakończyć strojenie z powodu pogarszającej się pogody i gwałtownych podmuchów wiatru.

Okazjonalnie, przy użyciu ATU, możliwa jest też praca na 80 m, choć z oczywistym kompromisem.

Jakie materiały i balun zastosowałem?

Antena została wykonana z linki stalowej do prania. Jeden z izolatorów pochodził z drukarki 3D (zobaczymy ile wytrzyma 😛), drugi był gotowy, fabryczny. Do zasilania użyłem baluna 4:1, zakupionego na AliExpress – przeznaczonego do pracy z mocą do 50W.

Testy w praktyce – FT8 i fonia

Pierwsze testy przeprowadziłem w trybie FT8 – wyniki pokazały zasięg bardzo zbliżony do poprzednio używanej anteny End-Fed. To, co mnie jednak najbardziej zaskoczyło, to znacząco niższy poziom szumów. Postanowiłem sprawdzić to dokładniej i posłuchać kilku stacji na fonii (SSB).

Porównanie poziomu szumów na paśmie 20m – u góry EndFed, u dołu Delta loop

Różnica była wyraźna – stacje, które wcześniej ledwo przebijały się przez zakłócenia, teraz były wyraźnie słyszalne. Odbiór stał się czystszy, bardziej komfortowy i zdecydowanie mniej męczący podczas dłuższego nasłuchu.

Czy warto budować deltę loop?

Zdecydowanie tak. Pomimo prowizorycznego podejścia do montażu, antena stroi się zaskakująco dobrze, cechuje się niskim poziomem zakłóceń, umożliwia pracę od pasma 40 metrów wzwyż, a do jej rozwieszenia nie są potrzebne specjalne konstrukcje

Co poprawiłbym następnym razem?

Na pewno sięgnąłbym po miedziany przewód, co najmniej 1.5 mm². Oprócz tego planuję zaopatrzyć się w lepszy balun, który lepiej poradzi sobie z większymi mocami i zapewni stabilniejsze dopasowanie.

Podsumowanie

Jeśli szukasz prostej anteny do warunków ogrodowych, delta loop jest świetną alternatywą dla dipoli czy End-Fedów – szczególnie jeśli zależy Ci na niskim poziomie zakłóceń i elastycznym rozwieszeniu. Nawet przy niedokładnym montażu potrafi pozytywnie zaskoczyć.
To był eksperyment, który przekształcił się w pełnoprawne, działające rozwiązanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *