Coveruję, bo lubię: „Lady in Black” po mojemu

Coveruję, bo lubię: „Lady in Black” po mojemu

Od pewnego czasu chodziła za mną chęć przetestowania różnych łańcuchów efektów w Reaper, które mogłyby być pomocne w domowym studio. Na warsztat poszła więc jedna z legend rocka: „Lady in Black” od Uriah Heep. Nagrana w domowych warunkach, tylko wokal, gitara i perkusja. Wydawała mi się idealna do tego celu.

Trochę historii – skąd się wzięła „Lady in Black”’

„Lady in Black” to utwór zespołu Uriah Heep, wydany w 1971 roku na albumie Salisbury. Ciekawostka: głównego wokalu nie zaśpiewał lider David Byron, tylko Ken Hensley, który był autorem tekstu i grał na klawiszach. Podobno Byron… odmówił wykonania, bo nie czuł klimatu kawałka. Cóż, jego strata – dziś to jeden z największych hymnów zespołu.

Piosenka opowiada o spotkaniu mężczyzny z tajemniczą kobietą, która pomaga mu odnaleźć spokój po wojennej traumie. Mistycyzm, antywojna, klimat folku – a wszystko na dwóch akordach i z charakterystycznym hipnotycznym rytmem.

Dlaczego wybrałem ten numer?

Po pierwsze: zawsze miał klimat. Po drugie: dwie zwrotki i już śpiewasz razem z głośnikami. Po trzecie: idealny, żeby spróbować sił w wersji wokal, gitara i bębny, bez większych cudów. Chciałem sprawdzić, czy potrafię oddać atmosferę kawałka tak skromnym setupem, a i przy okazji nauczyć się czegoś nowego.

Jak to nagrałem?

Sprzęt:

  • Mikrofony:
    • Superlux E205 (wokal)
    • Zestaw Behringer BC1200 (perkusja, gitary room)
    • Behringer XM8500 (gitary piec)
  • Interfejs: Behringer UMC1820
  • Gitara elektryczna: ARROW LP 22
  • Wzmacniacz: Orange Crush 20RT
  • Efekt gitarowy: ZOOM G1X Four
  • Perkusja: TAMA Stagestar
  • DAW: Reaper

FX Chain

Gitara elektryczna (clean, mikrofon przy piecu + room):
  • EQ (mikrofon): HPF 100 Hz, lekkie wzmocnienie przy 250 Hz, +2 dB przy 6–8 kHz
  • EQ (room): HPF 120 Hz, +air przy 8–10 kHz
  • Kompresor: 3:1, attack 20–30 ms, release 150 ms, GR ~5 dB
  • Reverb: plate lub room, decay ~1.2 s, mix 10–15%
Gitara elektryczna (przester, mikrofon przy piecu + room):
  • EQ (close mic): HPF 80 Hz, odjąć błoto 250–400 Hz, boost 3–5 kHz
  • EQ (room): HPF 120 Hz, +air przy 8–10 kHz
  • Kompresor: lekki, 2:1–3:1, GR ~3 dB
  • Reverb: spring/plate na sendzie, mix do smaku
Bas (plugin VST):
  • EQ: HPF 40 Hz, cut 300–500 Hz (box), boost 60–80 Hz i 2–3 kHz (atak)
  • Kompresor: 4:1, attack 20 ms, release 150 ms, GR 5–8 dB
Wokal:
  • EQ: HPF 90 Hz, -2dB @ 250–400 Hz, boost 4–6 kHz (prezencja), lekko 10 kHz (powietrze)
  • Kompresor: 4:1, attack 10 ms, release 100 ms, GR 5–6 dB
  • De-esser: 5–8 kHz (np. T-De-Esser)
  • Saturacja: subtelna taśma (ChowTapeModel)
  • Reverb: plate, pre-delay 20 ms, mix 15%
  • Opcjonalnie: stereo doubler (np. JS: Stereo Enhancer)

Wszystko nagrane osobno, z delikatnym wyrównaniem elementów. W oryginale słychać prosty rytm na stopie i werblu – u mnie pojawił się również hi-hat dla lepszego pulsu oraz parę bardzo prostych przejść dla klimatu. Całość perkusyjna poszła one-takiem (czyli bez zbędnych dubli i grzebania), a reszta nagrania też obyła się bez większych potknięć. Z gitarą i edycją było raczej gładko, ale wokal… no cóż – potraktuj to jako ciekawostkę, a nie próbę kariery w „The Voice”. Głosu ani talentu nie mam, ale za to mam entuzjazm i mikrofon.

Posłuchaj:

Zapraszam do wysłuchania i zostawienia komentarza – każda opinia mile widziana!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *