Każdy, kto ma samochód, motor albo choćby zasilanie awaryjne w swojej szopie, wie, że akumulator to takie urządzenie, które nie wiadomo, czy żyje, dopóki nie przestanie działać. A wtedy – klasyka gatunku – kontrolki świecą, rozrusznik kręci jakby miał kaca, a my stoimy jak ostatni naiwny przed domem i patrzymy na niego z wyrzutem, że mógł się postarać.
Ale dzisiaj nie o tym. Dzisiaj będzie o ładowaniu akumulatora – czyli o tym, jak nie tylko nie dopuścić do takich sytuacji, ale też jak może się udać wskrzesić leniwą celę.
Czytaj dalej…